sobota, 14 kwietnia 2012

początek kolekcji letniej

... spodenek i sukienek dla moich panienek :)
To wbrew pozorom nie jest dół od piżamy tylko cienkie spodenki na ciepłe dni.
A z resztek powstały chusteczki-śliniaczki dla Salamandry:

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Alleluja!

Dziękuję tym, od których dostałam życzenia i wszystkim życzę, żeby radość wielkanocna trwała w Was cały rok!

Przy okazji się pochwalę, że podczas Wigilii Paschalnej ochrzciliśmy nasza Salamandrę. Potem Wam pokażę, jaka szatkę jej uszyłam :)

wtorek, 20 marca 2012

dzieje się, dzieje :)

Dzieje się - dzianiny się szyją :)

Moim dziewczynom trudno znaleźć dobre spodnie. Chude toto i długie, więc matka postanowiła sama szyć spodnie :)

A i sukienki się przy okazji pojawiły.
Wszystko z pięknych welurków od Peli

wtorek, 13 marca 2012

kredkownik

Ostatnio zajmowałam się głównie dzianinami i niedługo pokażę, co z nich uszyłam, na razie, żeby nie było, że nic nie robię - kredkownik dla pewnej Basi, która chodzi do przedszkola z moją Najstarszą i właśnie skończyła 4 lata.
A tu moja córa koniecznie chciała być na zdjęciu:

niedziela, 4 marca 2012

pierwsze poduchy

Uszyłam trzy wielkie narzuty patchworkowe zanim zabrałam się za poduszki. Ciekawe, prawda? No ale są - proszę bardzo!

poniedziałek, 27 lutego 2012

motyla noga

A właściwie motyl z nogawki.
Najstarsza zażyczyła sobie być motylkiem na balu przebierańców. Proszę bardzo!
Skrzydełka z rajstop:
i sukienka z jednej nogawki ogromnych spódnico-spodni nabytych na wagę:
niestety, zdjęcia były robione rano, przed wyjściem do przedszkola, a po powrocie już nie bardzo było co fotografować... :)
Z drugiej nogawki powstałą piękna suknia na Bal Zimy, ale jej nawet nie zdążyłam uwiecznić przed wyjściem, a zabawa była tak, ze wszystkie koraliki poodpadały. A takie piękne marszczenia nimi zrobiłam. Ale cóż, dziewczę zażyczyło sobie suknie od samej ziemi, wiec właściwie można się było tego spodziewać :)

niedziela, 8 stycznia 2012

Salamandra

Tym razem nie będzie o szyciu ani innych robótkach. Chciałam się pochwalić innym dziełem :)
Dzieło ma ok 30 tygodni i według wszelkich znaków na niebie i ziemi (USG oraz moje przekonanie, że dziewczynki wychodzą nam świetnie, więc nie ma co kombinować) jest to trzecia dziewczynka! Tym razem zdjęć nie będzie - uwierzcie na słowo, że widać, ze to dziewczynka.

A czemu Salamandra? Taki ma nick :) Rozmawialiśmy z Najstarszą (jeszcze niedawno pisałam o niej Starsza, hehe) na temat imion. Dziecko nasze od ponad roku twierdziło, że jak będzie miało siostrę, to będzie się nazywała Martynka. Nam ten pomysł średnio się podoba, więc próbowaliśmy negocjować inne możliwości. Jedną z nich była Ola. Najstarsza była trochę zdziwiona, że Ola to zdrobnienie od Aleksandra, ale przyjęła do wiadomości. Następnego dnia była kolęda i dziecię nasze oznajmiło księdzu, ze Maluszek to dziewczynka, i będzie się nazywać Ola, czyli Salamandra. No i ksywa przylgnęła...